Z Janem Pawłem II niemożliwe staje się możliwe

Mam na imię Mariczka, oficjalnie Maria. U nas na Ukrainie w chrześcijańskich środowiskach zwykle dają dziecku imię tego świętego, we wspomnienie którego przyszło na świat. Urodziłam się w święto Matki Bożej i dla rodziców było oczywiste, że otrzymam imię Maria. Często słyszałam od ludzi, że Bogarodzica jest moją szczególną patronką. Szanuję Matkę Bożą, ale jako bliską osobę odkryłam Ją dzięki Janowi Pawłowi II. Słowa o Maryi jako wzorze geniuszu kobiet (List do Kobiet, 10-11) – są skarbem w mym sercu.

Nie pamiętam dokładnie, kiedy zaczęła się moja fascynacja osobą Jana Pawła II, ale jestem przekonana, że papież towarzyszy mi w życiu. Stał się dla mnie kimś bliskim – kimś na wzór ojca. Mój biologiczny ojciec był biznesmenem. Najbliżsi liczyli, że zapewni mi odpowiedni start życiowy i dobre wykształcenie, ale ojciec zmarł, kiedy miałam dziewięć lat. Sytuacja finansowa rodziny była w kiepskim stanie i często słyszałam, abym zapomniała o studiach na uniwersytecie. Bóg jednak potrafi przemienić to, co ludziom wydaje się niemożliwe. Obecnie jestem absolwentką Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, ukończyłam nauki o rodzinie. Zdobyte wykształcenie i nabyta wiedza nie tylko pozytywnie wpływają na moje życie, ale pozwalają mi pomagać innym.

Nadal rozwijam własne zainteresowania. Dwa lata temu podjęłam studia doktoranckie na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Tam po raz pierwszy usłyszałam o teologii ciała według Jana Pawła II. Ta myśl mnie zaintrygowała – piękna prawda o człowieku, o ludzkim ciele, jego godności i sensie. Teologia ciała – to dział teologii, stanowiący owoc nauczania Jana Pawła II w ramach audiencji środowych wygłoszonych w latach 1979–1984. George Weigel, biograf Jana Pawła II, określając ją jako „bombę zegarową”, przewidywał, że teologia ciała spowoduję przełom w teologii katolickiej i w historii myśli nowożytnej. Wobec aktualnych ataków na naukę chrześcijańską teologia ciała wydaje się niemożliwa do praktycznego zastosowania, a jednak dla wielu staje się realną drogą, na której odnajdują oni prawdę i uzyskują wolność.

Im głębiej poznawałam ten kierunek, tym bardziej chciałam się dzielić zdobytą wiedzą z innymi. Nie musiałam długo czekać. W drugim semestrze studiów doktoranckich, w ramach praktyk miałam poprowadzić warsztaty z teologii ciała dla ukraińskiej młodzieży. Z zapałem zabrałam się do przygotowania zajęć, chociaż trochę martwiłam się, jak młodzi przyjmą ten nowy, prawie nieznany na Ukrainie kierunek. Celem warsztatów było zaznajomienie młodych z podstawowymi zagadnieniami dotyczącymi ludzkiej cielesności. Chciałam przekonać ich, że chrześcijańskie spojrzenie na ludzkie ciało sprawia, iż człowiek staje się bardziej człowiekiem, odzyskuje prawdziwą wolność, otrzymuje wskazówki do szczęśliwego życia. Teorię uzupełniałam przykładami, aby uwidocznić autentyczne doświadczenie.

Ostatecznie poprowadziłam trzy serie warsztatów: we Lwowie, w działającej przy Instytucie Rodziny i Małżeństwa „Szkole rodziny”, w Krakowie – dla Ukraińców, którzy studiują lub pracują w Polsce, i dla ukraińskiej młodzieży w Rzymie. W zajęciach wzięły udział osoby w wieku od 20 – do 35 lat, a przekazywane treści spotkały się z dużym zainteresowaniem uczestników. Był czas na słuchanie, zadawanie pytań, dzielenie się własnym doświadczeniem, nawet dyskusje. Niektóre kwestie szczególnie angażowały słuchaczy, na przykład tezy dotyczące pożądania. Zaskoczyła mnie aktywność, jaką wykazywali mężczyźni.

Na koniec poprosiłam osoby biorące udział w kursie o informację zwrotną na temat tego, co myślą o zajęciach i czy według nich istnieje potrzeba organizowania podobnych spotkań. W większości opinii uczestnicy dali wyraz temu, że rozmowa o ludzkiej cielesności z perspektywy chrześcijańskiej wiary jest bardzo potrzebna. Całościowe podejście do tego tematu, ukazujące wartość i godność ludzkiego ciała, pozostaje na Ukrainie pewnego rodzaju novum. Trzeba adresować ten przekaz przede wszystkim do młodzieży i nastolatków. Jeden z uczestników podkreślił, że trzeba by podejmować te tematy już w przedszkolu. W pierwszym momencie pomyślałam, że to żart. Po chwili pojawiła się refleksja, że we współczesnym świecie, zarażonym kłamstwem, warto wykorzystywać wszystkie dostępne środki i metody, aby docierać z prawdą już do najmłodszych. Jan Paweł II udzielał jasnych odpowiedzi na trudne pytania i w ten sposób odsłaniał piękną prawdę o człowieku. Poznanie tej prawdy zobowiązuje. Cieszę, że mogłam się nią dzielić z innymi.

Moim zdaniem przez teologię ciała otrzymujemy klucz do zrozumienia sensu i prawdziwej wartości ciała, całościowe spojrzenie na człowieka. Nauczanie to zdobywa zwolenników głównie po śmierci Jana Pawła II, czyli wiele lat po jego wygłoszeniu. Im bardziej dominują przeciwstawne ideologie dotyczące człowieka, tym bardziej ta nauka się uaktualnia. Jestem przekonana, że teologia ciała stanowi dar Bożej Opatrzności dla świata. Trzeba ten dar odkryć i umieć z niego korzystać. Wówczas to, co jawi się jako niemożliwe i trudne, z pomocą łaski Bożej okaże się dostępne, piękne, cenne i twórcze.

Maria Sochacka