Słowo magiczne, czy prorocze?

Przed 37 laty, w 1980 r. podpisano Porozumienia Sierpniowe, które dały początek ruchowi o nazwie, „Solidarność”. Wydawało się wtedy, że słowo to przyzywa głębię odniesień i znaczeń, że nie da się go spłycić… Nic dziwnego, że Jan Paweł II wygłosił w 1987 r. jedno z istotnych przemówień na temat solidarności przy morzu, na Skwerze Kościuszki w Gdyni. Mówił o głębi tego słowa:

Morze mówi człowiekowi o potrzebie szukania się nawzajem. O potrzebie spotkania i współpracy. O potrzebie solidarności. Międzyludzkiej i międzynarodowej. […] W imię przyszłości człowieka i ludzkości trzeba było wypowiedzieć to słowo ‘solidarność’. Dziś płynie ono szeroką falą poprzez świat, który rozumie, że nie możemy żyć wedle zasady ‘wszyscy przeciw wszystkim’, ale wedle zasady ‘wszyscy z wszystkimi’, ‘wszyscy dla wszystkich’.

Solidarność przed walką

Czas pokazał, że życie dalekie jest od ideałów. „Solidarność” nie jest magicznym słowem. Wolność wyzwala wiele postaw, wartości, poglądów, różne interesy. Jednak etos solidarności wyznacza granice, których nie można przekroczyć. Jedną z tych granic jest wskazanie, że solidarność musi iść przed walką. We wspomnianym przemówieniu, Jan Paweł II mówił, że walka jednych przeciw drugim niszczy godność człowieka. Owszem, można i należy się spierać o to, co służy zachowaniu tej godności, o dojrzalszy kształt życia ludzkiego:

Solidarność to znaczy sposób bytowania (na przykład narodu) w wielości ludzkiej, w jedności, w uszanowaniu wszystkich różnic, wszystkich odmienności, jakie pomiędzy ludźmi zachodzą, więc jedność w wielości, więc pluralizm, to wszystko mieści się w pojęciu solidarności.

Nie ma solidarności bez miłości

Drugą granicę stanowi to, by nie zaprzepaścić daru wolności, który jest cenną wartością w życiu indywidualnym i społecznym. Wolność od moralności i od odpowiedzialności prowadzi do degradacji człowieka, a demokracja zamienia się w bardziej lub mniej zakamuflowaną dyktaturę, Bóg staje się wielkim nieobecnym. Jan Paweł II mówił o potrzebie kształtowania cywilizacji miłości, czyli o wykorzystaniu daru wolności do tworzenia wspólnego dobra. Powiedział w Gdańsku w 1999 r.:

Słyszałem od was: ‘nie ma wolności bez solidarności’. Dzisiaj wypada powiedzieć: ‘nie ma solidarności bez miłości’. Więcej, nie ma przyszłości człowieka i narodu bez miłości, bez tej miłości, która przebacza, choć nie zapomina, która jest wrażliwa na niedolę innych, która nie szuka swego, ale pragnie dobra dla drugich; […] Dzisiaj potrzeba Polsce i światu ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a nie złorzeczą i błogosławieństwem ziemię zdobywają.

Prorok solidarności

Ważnym jest, by przypominać i ukazywać przykłady ludzi ukształtowanych przez etos solidarności, którzy pozostali wierni tym wartościom i wcielili je w życie, pomimo tylu trudności czy pokus, by pójść inną drogą… Nie tracą sił, zdrowia i autorytetu na walkę o swój punkt widzenia, o swoje racje. Tworzą dobro wokół siebie, gotowi, by przyjść z pomocą bliźniemu. Zapewne wielu z nich przyzna, że źródłem inspiracji i siły był i jest dla nich św. Jan Paweł II.

W tym miejscu warto przytoczyć świadectwo Leszka Sobockiego, autora grafiki, która została wykorzystana w prezentacji tego artykułu*. (Ukazuje, że „solidarność” to nie tylko słowo, lecz przede wszystkim ludzie; nie tylko ludzka idea, lecz także Boże wskazanie). Artysta tak wyjaśnił, kim był dla niego Jan Paweł II, jego słowa i pokrzepienie:

Był rok 1983, poddani byliśmy terrorowi płynącemu z każdego publikatora. Solidarność, jedyna siła, z którą wiązaliśmy nadzieję, została spacyfikowana i żyła w utajnieniu. Nagle pojawia się ktoś głoszący publicznie, z nagłośnieniem, odważne słowo prawdy i nadziei. Odzyskaliśmy siłę w słuszność naszych prawd i odwagę ich głoszenia. Taką wiarą i siłą obdarował mnie Ojciec Święty, któremu zawdzięczam powstanie cyklu grafik Wizyta. Były one wówczas nielegalnie rozpowszechniane; docierały do ludzi i krzepiły ich serca.

Słowo prorocze

Jan Paweł II wierzył w ewangeliczny zaczyn, który jest zawarty w słowie „solidarność”. Nie jest to magiczne słowo, lecz prorocze. Papież był przekonany, że etos solidarności będzie wydawał owoce; tym więcej, im głębiej zapuści korzenie w naszych sercach i umysłach, w codzienności. Warto powracać do jego nauczania o solidarności.

Zachęca nas do tego papież Franciszek, m.in. podczas audiencji dla członków Fundacji Jana Pawła II (jesienią 2017 r.) powiedział, że w pracy na rzecz formacji religijnej i edukacji młodzieży czy też w obszarze chrześcijańskiej kultury, a przede wszystkim w życiu publicznym

[…] bardzo pomocne jest bogate społeczne nauczanie Jana Pawła II, które dzisiaj jest tak bardzo aktualne. Całe nauczanie można adekwatnie wyrazić w jednym słowie – “solidarność”, słowie, które dla niektórych straciło na wartości, ale które w rzeczywistości ma proroczą wymowę.

Ks. Andrzej Dobrzyński

  • Wykorzystano jedną z całego cyklu grafik Leszka Sobockiego, zatytułowanego Wizyta. Dar Zespołu Kliniki Kardiochirurgii Uniwersytetu Jagiellońskiego i krakowskiej Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii Cor Aegrum dla Jana Pawła II, przekazany przy okazji poświęcenia nowej Kliniki Kardiochirurgii, w dniu 9 czerwca 1997 r. Grafiki są przechowywane w zbiorach Ośrodka Pontyfikatu JP2 w Rzymie.